Zużyte pióra
wycieraczek zamazują szybę i znacznie
ograniczają widoczność, zwłaszcza jeśli z
przeciwka oślepia nas inny samochód. Sprawność
wycieraczek znacznie spada
< czytaj dalej >
W
sezonie zimowym powiedzenie „widzieć i być
widzianym” nabiera szczególnego znaczenia.
Szybko zapadający zmrok oraz bardzo brudne
jezdnie sprawiają, że musimy włożyć dużo pracy,
aby światła były czyste i tym samym dobrze
oświetlały drogę.
W
zimie, nawet takiej jak w tym sezonie, drogi
bardzo często są mokre, a zalegające na nich
błoto bardzo szybko brudzi światła i szyby
samochodu. Z oczyszczeniem przedniej szyby nie
powinno być żadnych problemów, pod warunkiem, że
mamy dobre pióra wycieraczek oraz płyn w
spryskiwaczu. Natomiast z oczyszczeniem
reflektorów jest już gorzej, ponieważ większość
aut nie ma na wyposażeniu spryskiwaczy
reflektorów. Wyposażenie to jest obowiązkowe
tylko wówczas jeśli są zamontowane ksenony. Przy
innym rodzaju świateł nie jest obowiązkowe.
Jeśli mamy spryskiwacze reflektorów,
to w większości samochodów nie
musimy pamiętać o ich włączeniu,
gdyż uruchamiają się razem ze
spryskiwaczem szyby. Dla pewnej
grupy kierowców jest to wada,
ponieważ bardzo wzrasta zużycie
płynu. Ale spryskiwacz świateł jest
bardzo pomocnym urządzeniem i
kupując nowy samochód warto pomyśleć
o tym dodatku. W zimie na mokrej
drodze światła brudzą się bardzo
szybko, wystarczy przejechać 30 - 40
km i skuteczność świateł spada nawet
o 30 proc. Podczas jazdy w dzień nie
jest to uciążliwe i na dodatek mało
widoczne. Natomiast w nocy różnica
jest ogromna i liczy się każdy metr
widoczności, który może uchronić nas
przed kolizją lub potrąceniem
pieszego. Zabrudzone reflektory
przyczyniają się również do znacznie
większego oślepiania jadących z
przeciwka, nawet gdy mamy poprawnie
ustawione, gdyż bród powoduje
dodatkowe załamanie strumienia
światła.
Jeśli mamy spryskiwacze reflektorów, to w
większości samochodów nie musimy pamiętać o ich
włączeniu, gdyż uruchamiają się razem ze
spryskiwaczem szyby. Dla pewnej grupy kierowców
jest to wada, ponieważ bardzo wzrasta zużycie
płynu. Ale spryskiwacz świateł jest bardzo
pomocnym urządzeniem i kupując nowy samochód
warto pomyśleć o tym dodatku. W zimie na mokrej
drodze światła brudzą się bardzo szybko,
wystarczy przejechać 30 - 40 km i skuteczność
świateł spada nawet o 30 proc. Podczas jazdy w
dzień nie jest to uciążliwe i na dodatek mało
widoczne. Natomiast w nocy różnica jest ogromna
i liczy się każdy metr widoczności, który może
uchronić nas przed kolizją lub potrąceniem
pieszego. Zabrudzone reflektory przyczyniają się
również do znacznie większego oślepiania
jadących z przeciwka, nawet gdy mamy poprawnie
ustawione, gdyż bród powoduje dodatkowe
załamanie strumienia światła.
O tym jak bardzo światła są zabrudzone można się
przekonać spoglądając na przednią szybę w
miejsce, gdzie nie pracują wycieraczki. Światła
są niżej, więc będą jeszcze brudniejsze.
Niestety jeśli nie mamy spryskiwaczy reflektorów
to jedynym sposobem na ich oczyszczenie jest
zatrzymanie samochodu i ręcznie wytarcie. Nie
powinno się tego robić na sucho. Brud z piaskiem
bardzo mocno przylega do rozgrzanego reflektora
i szorowanie na sucho skończy się porysowaniem i
zmatowieniem reflektora. Najlepiej do tego celu
użyć płynu, najpierw obficie je zmoczyć a
następnie przetrzeć miękką szmatką lub
ręcznikiem papierowym. Czyszczenie trzeba
wykonywać znacznie delikatniej, gdy powłoka jest
z tworzywa, a takich reflektorów jest coraz
więcej. Jeśli już stoimy warto również wyczyścić
tylne światła, które brudzą się jeszcze szybciej
niż przednie. Podczas postoju nie zaszkodzi
również umyć szyby. Przednią szybę trzeba
również co kilka tygodni myć od środka, gdyż
również bardzo się brudzi i znacznie ogranicza
widoczność. Szyba będzie się szybciej brudzić u
palaczy oraz w samochodach bez filtra pyłkowego.
Autor:
Grzegorz Burda
Artykuł pochodzi ze strony
MotoFakty.pl
Został skopiowany za zgodą autorów w/w serwisu.